Poczynił się u mnie wisior w kolorze walentynkowej czerwieni, przełamanej odrobiną złota. Okrągły kaboszon jaspisu cesarskiego ubrałam w koraliki Preciosa, Toho oraz Fire Polish, prosty medalion zawisł na potrójnym twisted heringbone, a całość podszyłam jak zawsze sztucznym zamszem. Oto jak prezentuje się walentynkowy naszyjnik.
Śliczny kamień w pięknej oprawie :)
OdpowiedzUsuń